Recenzje

Podróż po Polsce

| 11 minut czytania | 272 odsłon

Myślę, że mało kto wyjdzie z niego i nic nie „poczuje”. To wielka siła i tego, i innych włączających spektakli – i na poziomie tematu, i na poziomie etyki metod współpracy w zespole.

Przystanek pierwszy: Teledysk 1.0

Teledysk „Crazy” z lat dziewięćdziesiątych domyka tak zwaną trylogię Aerosmith z udziałem Alicii Silverstone. Młodziutkiej artystce partneruje w nim Liv Tyler. To klasyczny już dzisiaj klip queerowy, prezentujący zbuntowane nastolatki, które samotnie wyruszają w podróż inicjacyjną. W jednej z pierwszych scen spektaklu „Nie wszyscy pójdziemy do raju” w reżyserii i adaptacji Karoliny Szczypek pada opis tego teledysku, oglądanego przez kilkuletnią główną bohaterkę debiutanckiej powieści Olgi Górskiej (Wydawnictwo Drzazgi 2022). Streszcza go ksiądz Szymon (gościnnie Rafał Kossowski), co jeszcze dodaje temu opisowi pikanterii: „Najpierw widzi szczupłe nogi w białych podkolanówkach, krótką spódniczkę i dłoń poprawiającą majtki. (…) Bohaterka teledysku wchodzi w mundurku do toalety i wtedy w telewizorze wybucha perkusja. Następnie ucieka ze szkoły przez okno. Podwija się jej spódnica, odsłaniając bieliznę”. Przez resztę piosenki bohaterki jadą przez USA samochodem, aby się wyemancypować, zwyciężyć męskie spojrzenie, ale także by się zabawić i po prostu pobyć razem.

Przystanek pierwszy: W drodze

Powieść Olgi Górskiej także wpisuje się w historię drogi. Białym oplem, w spektaklu reprezentowanym przez miniaturowe auto, z N. (Dagna Dywicka) jadą Dorota (Ewelina Gronowska) i Hanka (Aneta Wirzinkiewicz) – w której jak dopowiada ksiądz Szymon, narratorka jest zakochana. Podczas podróży nie tyle dochodzi do przemiany wewnętrznej bohaterki, co retrospektywy jej trzydziestoletniego życia. To osobista opowieść dziewczyny, dorastającej w średnim, mentalnie prowincjonalnym mieście. Dziewczyny, która nie potrafiła nazwać, bo nie miała do tego językowych kompetencji, a więc i ukonstytuować swojej tożsamości psychoseksualnej. W powieści dzieciństwo bohaterka przeżywa w Radomiu, ale akcja mogłaby dziać się w każdym zubożałym za sprawą transformacji ustrojowej mieście. To dlatego w Teatrze im. Stefana Żeromskiego wisi plakat z hasłem „Radom i Kielce podają sobie ręce”.

Dagna Dywicka otwiera wąski mebel w głębi sceny, w której schowane jest „pulsujące serce meblościanki”, czyli mały kineskopowy telewizor. Siada po turecku. Podążamy za ciekawskim, dopiero co rozbudzanym seksualnie spojrzeniem N. Krótki fragment teledysku Aerosmith wyświetlany jest w spirali tak, że nie wiadomo, czy Alicia Silverstone wchodzi czy wychodzi przez okno. Wracam uporczywie do teledysku „Crazy” – stanowiącym odwołanie do jednej z kluczowych w książce scen – ponieważ z pomocą tego zapętlonego wideo, kiedy gubimy już, co jest początkiem, środkiem, a końcem, Karolina Szczypek trafnie oddała strukturę powieści. U Olgi Górskiej jesteśmy nieustannie na pierwszym przystanku – tak ponumerowane identycznie są bowiem wszystkie rozdziały.

I Górska, i Szczypek dekonstruują patriarchalne spojrzenie, którym nasycony jest muzyczny klip. Z typowo męskiej fantazji seksualnej na temat młodocianej relacji lesbijskiej (szkolne mundurki, klub ze striptizem, walka na poduszki w motelu), w spektaklu dodatkowo opowiedzianej przez księdza, ostatecznie „Crazy” inicjuje odkrywanie przez N. swojej tożsamości, nazwanie swoich pragnień, które sytuuje w dyskursie tożsamościowym, genderowym, klasowym i społecznym.

Przystanek pierwszy: Wspólnota nieoazowa

„Mówienie bliskim o sobie to proces” – pada w opisie spektaklu. Twórcy „Nie wszyscy pójdziemy do raju” potraktowali to bardzo serio. Kluczowe są dla nich dwie kwestie – opowiadanie jako proces oraz bliskość. Oparte na improwizacji, kilkuminutowe rozpoczęcie spektaklu ma na celu skrócenie z widzami dystansu, zbudowanie z nimi relacji. Dagna Dywicka, w trampkach i modnych teraz błyszczących czerwonych spodniach z poliestru, wydawałoby się prywatnie wita publiczność, obiecuje nawet, że później ze sceny padnie dowcip, i afirmatywnie zapowiada wejście na scenę pozostałych aktorów. O każdym mówi dwa–trzy zdania, świadczące o wzajemnym szacunku, sympatii i zaufaniu do koleżanek i kolegów z zespołu. Doświadczenie pokoleniowe, o którym mowa w książce Górskiej, reżyserka rozszerza o doświadczenie wspólnotowe zarówno osób pracujących w teatrze, jak i wspólnoty aktorów i widzów. Ten bezpośredni, powiedziany bardzo „na luzie” prolog do publiczności, jeśli spotka się z przychylnością widzów (myślę, że to sprawa indywidualna każdego odbiorcy, ze mną to się akurat nie udało), może zbudować poczucie solidarności i siostrzeństwa.

Przystanek pierwszy: Transformacja

Zanim Dagna Dywicka zaprosi na scenę aktorki i aktorów, uruchamia teatralną machinę – prosi o włącznie świateł wyreżyserowanych przez Macieja Kaszyńskiego (zmieni je kilkukrotnie) czy pogłośnienie ścieżki dźwiękowej (na ekranach pojawiają się słowa oazowych szlagierów, na przykład „Abba Ojcze”). Warstwa wizualna spektaklu to wspólna praca – wszyscy twórcy deklarują współpracę niehierarchiczną – scenografa Aleksandra Adamova, kostiumografki Marii Dudy i artystki intermedialnej Jany Moroz. Na scenie znajduje się fragment pokrytego papą, zapadniętego dachu z kępkami trawy wyrastającymi z popękanych elementów. W książce taki dach mógłby wieńczyć dom dziadków bohaterki lub pobliski warsztat samochodowy. W centrum sceny leży przewrócony na bok drewniany klęcznik. W głębi wspomniana meblościanka i zawieszona girlanda liter, które aktorzy składają w różne hasła. Na rozsianych na scenie płaskich ekranach puszczane są oazowe piosenki, a z boku stoją sklepowy wieszak na pluszaki i srebrna wieża stereo – identyczna, jaką moja młodsza siostra dostała na komunię. Kolorytu tym duchologicznym przedmiotom dodają kostiumy, których poszczególne elementy wydają się ponadczasowe, ponieważ przynależą do młodzieżowej subkultury: paski z ćwiekami, skórzane kowbojki, dziurawe T-shirty, jeansowe spodenki, za duże kamizelki i garnitury, znoszone trampki. Kolaż wizualny odpowiada dramaturgii scen, a te z kolei budowie powieści – opartej na retrospekcjach, powtarzanych frazach i historiach, które w kolejnych wersjach brzmią inaczej (współtowarzyszki podróży oskarżają nawet N., że jest kłamczuchą).

Podróży po Polsce lat dziewięćdziesiątych można było doświadczać nie tylko za sprawą muzyki (Bartosza Prosuły), ale także zapachu – jedynego wspomnienia domu dziadków N. Z bocznych miejsc (ja siedziałam na środku) były wyczuwalne unoszące się z dyfuzorów eteryczne kompozycje zapachowe Anny Pyrki i Magdaleny Citko, zgodnie z hasłem „To jest spektakl, który poczujesz”. Dźwięk i zapach jako nośniki emocji i wspomnień nie wtłaczają jednak widzów w nostalgię – Polska lat transformacji nakreślona przez Górską i Szczypek była okresem coraz mocniej zarysowującym różnice ekonomiczne. W postaci N. dostrzegać można zatem poczucie wstydu nie tylko tożsamościowego, ale i klasowego.

Przystanek pierwszy: Wspólnota oazowa

Plakat spektaklu nawiązuje treścią do żółtej okładki książki według projektu Jakuba Kamińskiego, na której w kobiecych dłoniach widnieje hostia, ale z innej perspektywy (na przykład spoglądając na książkę przez witrynę księgarni) przypomina kobiety sutek, a nawet wulwę. Z kolei na hiperrealistycznym plakacie teatralnym autorstwa scenografa Aleksandra Adamova na tęczowej karuzeli piętrzą się kościelne klęczniki, zabrudzone śluzem gigantycznego ślimaka w kolorze fuksji. Photoshopowe zdjęcie zakrywa tytuł spektaklu, napisany różową kredą dziecięcym stylem pisma. Obywa projekty graficzne wprowadzają temat Kościoła katolickiego.

W mieście „skrzywdzonym” transformacją (Radomiu, Kielcach, ale i Grudziądzu czy Wałbrzychu) Kościół był alternatywą dla tych dzieci i młodzieży, którzy z braku zajęć nie chciały spędzać czasu na ulicy. N. po początkowej fascynacji katolicyzmem i fantazjami, że sama będzie prowadziła homilię, traktuje Kościół i oazę z dystansem – to miejsce, gdzie ma kontakt z rówieśniczkami i gdzie poznaje „Moją pierwszą dziewczynę, której nie nazywałam moją dziewczyną, bo nigdy by na to nie pozwoliła”. Karolina Szczypek w swojej adaptacji nie dopisuje „Mojej pierwszej dziewczynie” kwestii, zostaje ona metaforą strachu przed coming outem, życia wbrew własnej tożsamości, katolickiej obłudy. Jednocześnie reżyserka urealnia na scenie „fajnego księdza” Szymona, który nie w sutannie, ale w dresie (Kossowski nosi bluzę z koloratką) śpiewa i gra na gitarze. To doświadczenie oazy czy innych struktur organizowanych przez Kościół w niestołecznym mieście wydaje się bardzo wiarygodne. N. opowiada o tym z dystansem, bez oskarżycielskiego tonu. Twórcy spektaklu stawiając jednak „obalony” klęcznik-ambonkę w centrum tego świata, skupiają uwagę widzów na kwestii katolickiego poczucia wstydu – potęgowanego przez akt spowiedzi, do której po każdym cielesnym zbliżeniu „Moja pierwsza dziewczyna, której nie nazywałam moją dziewczyną, bo nigdy by na to nie pozwoliła” zmusza narratorkę. Kluczowe dla mnie w tym wątku winy są decyzje obsadowe. Kossowski gra jednocześnie księdza Szymona i szkolnego kolegę N. – Marcina. Chłopak, ofiara homofobii, ukrywający się w szkolnej bibliotece nadwrażliwiec i poeta, ostatecznie popełnia samobójstwo. W tych samych okolicznościach N. traci najlepszą przyjaciółkę Betty, której wielką wrażliwość i inteligencję skrywane pod maską nieprzystawalności i buty z wyczuciem odgrywa wyróżniająca się, dopiero co zatrudniona w Kielcach Klaudia Janas. Historie Marcina i Betty mocno wybrzmiały dla mnie w spektaklu. Ani oaza, ani rodzina, ani Kościół nie były i nadal nie są w stanie skutecznie przeciwdziałać kryzysowi psychicznemu u dzieci i młodzieży.

Przystanek pierwszy: Wspólnota rodzinna

W dorosłym życiu bohaterka „Nie wszyscy pójdziemy do raju” znajduje prawdziwe przyjaciółki i przeżywa piękne miłości. W dorosłości otoczona jest życzliwymi kobietami. W kontraście w adaptacji Szczypek „wielkimi nieobecnymi” okazują się matka, o której N. mówi po imieniu Baśka, i Najmłodsza, czyli siostra. Rodzinę reprezentują tylko mężczyźni – Środkowy (brata gra Kuba Golla) i Tomasz (w roli ojca gościnnie Oskar Jarzombek), a także alterego ojca, czyli napotkamy na trasie tajemniczy, wzbudzający w trzydziestoletniej bohaterce lęk Adam. Przejmująca jest scena coming outu, kiedy N. mówi nieobecnej Baśce, że się zakochała w dziewczynie, mając nadzieję, że w odpowiedzi usłyszy słowa akceptacji. Zamiast tego wszystkie postacie wspólnie nawlekają litery, z których tworzą napis: „Jestem szczęśliwa, kiedy ty jesteś szczęśliwa”.

Przystanek pierwszy: Teledysk 2.0

„Nie wszyscy pójdziemy do raju” Olgi Górskiej mówi o kształtowaniu światopoglądu przez rozszerzanie i bogacenie języka. Twórcy kieleckiego spektaklu postawili sobie podobne zadanie. W ciągu zaledwie osiemdziesięciu minut próbują różnych języków teatralnych i wizualnych, a zespół aktorski pracuje nie nad tworzenie ról, ale na dyskursach – przez czasami wydawałoby się prywatne bycie aktorów na scenie, którzy relacjonują zdarzenia, przez zwroty do publiczności, po snucie opowieści. Dramaturgia Zofii Skrzypulec wpada jednak momentami w podobne mielizny co powieść – momentami słabnie w odbiorcy napięcie. Może to przez skróty nie wszystkie historie są klarowne dla tych, którzy nie czytali książki, a dialogi bywają nierówne. Mimo to spektakl, który jednoznacznie stanowi głos w sprawie queerowej mniejszości, jest przejmujący i afirmatywny. Podoba mi się sensualne, zmysłowe przeczytanie przez Karolinę Szczypek powieści – jej warstwy muzycznej, kolorystycznej i zapachowej, co z powodzeniem twórcy oddali na scenie. Spektakl umożliwia widzkom dostęp do reprezentacji siebie w kulturze, zobaczenia swojej odmienności i co najważniejsze uzmysłowienia sobie, że „nie będziesz szła sama”. Myślę, że mało kto wyjdzie z niego i nic nie „poczuje”. To wielka siła i tego, i innych włączających spektakli – i na poziomie tematu, i na poziomie etyki metod współpracy w zespole.

Tytuł spektaklu

Nie wszyscy pójdziemy do raju

Autor(ka) tekstu

Olga Górska

Teatr

Teatr im. Stefana Żeromskiego

Reżyser(ka)

Karolina Szczypek

Autor(ka) recenzji

Katarzyna Lemańska

Data premiery

23.09.2023

Autor(ka) muzyki

Bartosz Prosuł

Dramaturg(żka)

Zofia Skrzypulec

Scenograf(ka)

Aleksander Adamov

Czas trwania

80 minut (bez przerwy)

Obsada

N.

Dagna Dywicka

Dorota

Ewelina Gronowska

Betty, Tybalt

Klaudia Janas

Hanka

Aneta Wirzinkiewicz

Środkowy

Kuba Golla

Oskar Jarzombek (gościnnie)

Tomasz, Adam

Rafał Kosowski (gościnnie)

Szymon, Marcin

Kamila Długosz

inspicjentka-suflerka

Zobacz także

Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera

Jeśli chcesz otrzymywać informacje dotyczące najnowszych aktualności i numerów Notatnika Teatralnego, zostaw swój adres.

Twój e-mail został zapisany