Felietony

Artyści i władza

| 9 minut czytania | 236 odsłon

Długa jest historia kolaboracji artystów z reżimami i dyktaturami. Dziś na pierwszy plan wybijają się ci, którzy nadal uważają Putina za swojego bliskiego przyjaciela. 

W czasach, w których w wielu krajach rezygnuje się z odtwarzania w salach koncertowych muzyki rosyjskich kompozytorów, a w teatrach przestało się wystawiać klasyków rosyjskiej dramaturgii oraz w kinach nie rozpowszechnia się dzieł tamtejszej kinematografii, oto istnieją twórcy, którzy otwarcie wspierają reżim putinowski. Dlaczego o tym piszę? Nie tylko dlatego, że można by naprędce stworzyć dość niechlubną listę nazwisk artystów czerpiących korzyści ze współpracy z dyktatorami. Akurat przez media światowe jednego dnia przetoczyły się liczne artykuły o dwóch takich postaciach ze świata kultury. Obaj to uznani twórcy, od lat wymieniani w kontekście poparcia Putina. Pierwszy z nich to serbski reżyser filmowy Emir Kusturica, drugi – aktor Gérard Depardieu. 

Rosyjski Związek Piłki Nożnej udostępnił w mediach społecznościowych zdjęcie Kusturicy, na którym trzyma w rękach koszulkę piłkarskiej reprezentacji Rosji ze swoim nazwiskiem, zapisanym cyrylicą. Dostał ją w prezencie od władz rosyjskiej federacji. Na koszulce widnieje cyfra 70, tyle lat skończy reżyser w listopadzie 2024 roku. Oprócz tego artysta, pochodzący z Sarajewa, został także zaproszony na najbliższy mecz reprezentacji Serbii i Rosji, który odbędzie się 21 marca w Moskwie na stadionie miejscowego Dynama. W Moskwie z pewnością będzie przyjmowany z wielkimi honorami. Gdy w lutym 2022 roku rosyjskie wojska wspomagane przez Białorusinów dokonały inwazji na Ukrainę, liczne organizacje i zawodnicy odmówili gry ze sportowcami z kraju agresora. Tak postąpiły między innymi UEFA i FIFA, które wykluczyły rosyjskie kluby z piłkarskich europejskich pucharów, a drużynę narodową pozbawiły szansy zakwalifikowania się do mistrzostw Europy czy mistrzostw świata. Serbia jako jedyny kraj europejski nie zbojkotował rosyjskich sportowców. Kusturica dostał propozycję od ministra obrony Siergieja Szojgu objęcia stanowiska dyrektora Centralnego Teatru Akademickiego Armii Rosyjskiej w Moskwie. Media rosyjskie triumfalnie ogłosiły, że się zgodził. Napisały o tym wszystkie największe gazety na świecie, w tym polskie, jednak później okazało się, że w istocie Kusturica dostał propozycję wyreżyserowania paru sztuk w tym teatrze. Być może po potępieniu przez niemal wszystkie światowe media, chwilowo reżyser zmienił swoją narrację. Jednak bardzo długo solidnie pracował na wdzięczność Putina, poparł aneksję Krymu, to samo zrobił po wybuchu wojny w 2022 roku. Otrzymał od Putina Order Przyjaźni. Reżyser słynnego Undergroundu, nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes, wcześniej krytykował Rosję i wszelkie idee imperialistyczne, sam mając w pamięci rozpad Jugosławii i krwawą wojnę serbsko – chorwacką. Dobitnie pokazał to chociażby we wspomnianym filmie Underground, jednak później zmienił całkowicie swoją optykę i otwarcie wsparł wojenną politykę Putina oraz jego dążenia do reaktywacji mitycznej Wielkiej Rosji. Zaczął wyjątkowo pokrętnie usprawiedliwiać zbrodnie wojenne Putina. 

Kompozytor muzyki do tego samego filmu i szeroko w Polsce znany Goran Bregović, także nie kryje swoich proputinowskich sympatii. Za poglądy dostał zakaz wjazdu do Mołdawii. Koncertując się na Krymie, tuż po jego aneksji przez Rosję, muzyk powiedział: My, na Bałkanach, zawsze czujemy wielkość płynącą ze wschodu, z Rosji. Zachód od zawsze miał paranoję na tym tle

Pomimo tego, że w Polsce nawet teatry przestały grać między innymi Czechowa czy w ogóle nie prezentuje się właściwie żadnej rosyjskiej twórczości, w tym roku ogłoszono trasę koncertową Gorana Bregovicia wspólnie z piosenkarką Kayah. Pomimo wyraźnego potępienia pomysłodawców tej trasy w mediach społecznościowych przez niektórych komentatorów sceny muzycznej, nie odwołano koncertów. Dziwna sprawa, w teatrach nie można grać klasyków XiX-wiecznej literatury i słuchać publicznie na przykład kompozycji Szostakowicza, a słuchać muzyki serbskiego muzyka, który wspierał Putina już można. Teraz Bregović się tłumaczy, że koncert na Krymie był zorganizowany przez agencję muzyczną z Ukrainy, który był częścią jego tournée po Ukrainie. Gdyby wiedział, że ten koncert będzie miał aż takie konsekwencje polityczne, nigdy by się na niego nie zdecydował. Wspominał także o koncercie w Moskwie, dzień przed wybuchem wojny w 2022 roku – wówczas, tłumaczył, nikt nie wiedział, że wojna w ogóle wybuchnie, a jego koncert nie był poparciem dla wojennej polityki rosyjskiej, ani dla rosyjskiego społeczeństwa. Trudno uwierzyć w te zapewnienia. 

Kolejna postać, szeroko znana na całym świecie zarówno z wybitnych ról filmowych, jak i licznych skandali, to aktor Gérard Depardieu. Pierwszy raz światowe media pokazały go u boku Putina w 2010 roku, kiedy przyjął zaproszenie wraz z innymi gwiazdami światowego aktorstwa, żeby wziąć udział w koncercie charytatywnym organizowanym przez rosyjskiego prezydenta. Aktorzy marzyli, żeby poznać charyzmatycznego lidera Rosji osobiście, jak wówczas często przedstawiano go w przestrzeni publicznej. Razem z Putinem na jednej scenie śpiewali popularne songi, Depardieu śpiewał z Sharon Stone, Monicą Bellucci, Vincentem Casselem, Alainem Delonem, Kurtem Russellem, Mickeyem Rourke, Kevinem Costnerem czy Ornellą Muti. Później Putin o północy oprowadzał ich po muzeum malarstwa, a następnie spędzili noc w luksusowym hotelu. Na ich konta trafiła też okrągła suma honorarium za to spontaniczne wsparcie Putina tuż przed kolejnymi wyborami prezydenckimi. Dziś tłumaczą, że nikt wówczas nie wiedział, kim stanie się Putin. Przeoczyli, że już w 2008 roku miała miejsce bezprawna agresja wojsk rosyjskich w Gruzji. 

Miłość Depardieu do Putina trwała przez kolejne lata. Stwierdził nawet, że Putin jest współczesnym Janem Pawłem II. We Francji długo przymykano oko na jego skandaliczne i głupie wypowiedzi. Dziś aktor gra w kolejnych produkcjach filmowych, a na światło dzienne wychodzą kolejne oskarżenia o przemoc seksualną. Do tej pory czternaście kobiet oskarżyło go o gwałt, napaść seksualną i molestowanie seksualne. Ostatnio oskarżycielką jest Amelie, scenografka filmu The Green Shutters. Jednak aktor pomimo, że spotkał się z ostracyzmem części środowiska filmowego, nie został jednym z bohaterów cancel culture. Aktor zaprzecza wszystkim zarzutom, mówi że wszystkie sytuacje były oparte na obopólnej zgodzie. Za swoje proputinowskie wypowiedzi także nie został usunięty z przemysłu filmowego. Najnowsze oskarżenie wobec Depardieu pojawiło się kilka tygodni po tym, jak aktorka Judith Godrèche wezwała francuski przemysł filmowy do stawienia czoła nadużyciom seksualnym w swoich szeregach. Nawet prezydent Francji, Emmanuel Macron uznał Depardieu za ofiarę polowania na czarownicę oraz stwierdził, że nie odbierze mu prestiżowej Legii Honorowej. 

Depardieu otrzymał rosyjskie obywatelstwo, długo był jednym z ulubionych pożytecznych idiotów Putina. Jednak po wybuchu wojny w Ukrainie, aktor prawdopodobnie zaczął rozumieć, że jego kariera może się wkrótce skończyć. Zaczął publicznie nawoływać Putina do wstrzymania dalszych działań wojennych. Putin takich błędów nie wybacza. Wieloletnia przyjaźń z dyktatorem zakończyła się jednego dnia. Pojawiły się głosy, że opływające bogactwem rosyjskie nieruchomości Depardieu winny zostać wywłaszczone i przekazane sierotom. Deputowany Sultan Chamazajew nawoływał do unieważnienia paszportu aktora za jego zuchwałe ataki i próby przemawiania w imieniu narodu rosyjskiego, który nie delegował go do wygłaszania takich oświadczeń

Francuska krytyczka i pisarka Agnès Poirier publikująca swoje artykuły w Guardianie, w The New York Timesie czy Liberation, pisze: Depardieu jest jak rodzaj lustra. Jak symbol Francji, nawet sposób, w jaki Depardieu lekceważy i krytykuje swój własny kraj, jest tak bardzo francuski. On jest najlepszy z nas i jest najgorszy z nas. Jest wcieleniem Francji. Jako Cyrano i w innych rolach jest francuską personą, w całej jej chwale i okropności.

Mieliśmy i swoich kolaborujących z władzami za czasów PRL. Wśród nich byli tajni współpracownicy i otwarcie popierający partię jedynie słuszną. Reżyser Bohdan Poręba i jego aktor Ryszard Filipski. Kiedy w 1975 roku Ryszard Filipski wysłał do prasy i władz list otwarty, w którym oskarżył Andrzeja Wajdę o fałszowanie w kolejnych filmach polskiej historii oraz o to, że „idzie na pasku Blumsztajnów i Michników”, pismo skonfiskowała cenzura. Jak zachowaliby się współcześni artyści, gdyby Putin w przyszłości najechał Polskę i powołałby marionetkowy rząd? Czy byliby kolejni Porębowie i Filipscy tworzący pod dyktando nowej władzy, czy artyści wybraliby twórczość w podziemiu albo opuściliby kraj? Czy znaleźliby się wygodni konformiści? Zapewne byliby i tacy, i tacy. Obyśmy się nie musieli o tym naocznie przekonywać. 

Krzysztof Szekalski

Krzysztof Szekalski